LWIE URODZINY NO 2

Dwa lata. Sto pięćdziesiąt postów później.

Otwieram Prosecco i świętuję razem z Wami ❤

Ostatni rok zleciał nie wiadomo kiedy, dużo się u mnie działo- i dobrego i złego, jak to w życiu. Jednak nadal idę do przodu, może zbyt wolno niż bym sobie tego życzyła, ale jednak!

Wczoraj mojemu blogowi http://www.lwynagzymsie.com stuknęły dwa latka. Nie zdążyłam na czas wysmażyć gorącego posta, ale robię to dziś. Świat się nie zawalił z tego powodu, a ja jestem dumna z siebie, że nauczyłam się odpuszczać i nie narzucać sobie bezsensownych ramek i ograniczeń. Bo w końcu to mój blog i mogę go tworzyć na własnych zasadach.

Gotowi na małe podsumowanko tematu?

Przez ostatni rok wypłodziłam „tylko” 50 postów. Czemu tak? I czy mnie to martwi?

Zacznijmy od tego drugiego pytania- absolutnie nie! Zawsze stawiam na jakość, nie ilość. Moim podstawowym założeniem było i nadal jest pisanie jak najbardziej dokładnych i dopracowanych recenzji, takich które wyczerpują temat. Nadal uważam, że warto było popełnić tylko 50 wartościowych tekstów niż 200 pobieżnych notatek z byle jakimi zdjęciami. Mam nadzieję, że uważacie podobnie.

Jest kilka powodów spadku ilości tekstów, ale staram się mocno nie brać tego do głowy. Przez ten rok nauczyłam się odpuszczać, odpoczywać i mocniej priorytetować zadania. Moja doba nie jest z gumy i czasami bywa, że mam 45 minut tygodniowo na spokojną pracę, a teczka projektów do zrobienia nie ma dna 😀

Od kiedy wróciłam do pracy na etat mam dużo mniej czasu na realizację moich pomysłów, ale staram się wytrwale posuwać do przodu, w swoim tempie. Praca, dom, opieka nad dzieckiem i kilka innych codziennych zadań pochłania większość mojego czasu i energii. Paulina, moja córka, od września idzie do przedszkola- jestem w związku z tym podekscytowana, trochę zaniepokojona i dumna, że już nadszedł ten czas, by się usamodzielniła i wydoroślała trochę, jeśli można tak mówić o prawie trzylatce 🙂 To na pewno wiele zmieni w naszym życiu, więc wesoły rollercoaster jedzie dalej.

Najważniejszym, najodważniejszym i najbardziej szalonym projektem zeszłego roku było założenie firmy. Pod koniec listopada 2020 r., po wielu miesiącach przygotowań oficjalnie narodziła się Manufaktura Lwy Na Gzymsie. To moje drugie dziecko, któremu staram się poświęcać tyle czasu i zasobów ile tylko jestem w stanie. Bycie biznes mamą nie jest proste, ale jak się ma plan i powoli dąży do jego realizacji to da się to pogodzić. Nie udało by mi się to bez wsparcia rodziny, pomocy przy dziecku, ogarniania tematów technicznych i gaszenia pożarów, które mnie paraliżowały.

Dziękuję bardzo za wsparcie i pomoc mojemu mężowi, który dzielnie znosi moje kryzysy i pomaga pchać do przodu ten wózek. Wielkie podziękowania należą się również wszystkim babciom, ciociom i innym opiekunom, którzy pomagają mi zajmować się Pauliną, bym ja mogła w spokoju i ciszy popracować.

Oczywiście prowadzenie biznesu i macierzyństwo jest jak wieczne przeciąganie liny. Raz trzeba poświęcić się całkowicie rodzinie albo dać sobie pozwolenie na odpoczynek i odpuszczenie, innym razem trzeba zakasać rękawy, by zapiąć na ostatni guzik zaczęte projekty i zrealizować je na czas. Nocki nadal spędzam w pracy po pracy 🙂 Tylko zamiast mydła zalewam woski, projektuję etykietki czy też tworzę instakaruzele w Canvie.

Bywa ciężko fizycznie i psychicznie. Własna firma to duża odpowiedzialność, głowa zajęta przez 24h i miliony rozterek oraz trudnych decyzji do podjęcia. Jednak nie żałuję tego i jestem dumna z siebie, że się na to odważyłam. To jest przygoda i projekt mojego życia, który mam nadzieję, że będzie się stale rozwijał, by stać się moim głównym zawodowym zadaniem.

A marzenia mam szalone, plany ambitne 😛 I niezłomnie będę podążać w ich kierunku.

Marzy mi się, aby moja kariera była związana z kosmetykami naturalnymi, zapachami, edukacją i samorozwojem. To są tematy, które mnie kręcą i którym z przyjemnością się poświęcam. W życiu nie uczyłam się tak dużo i tak intensywnie jak teraz. Wiedza, doświadczenie i nabywanie nowych umiejętności sprawia, że jestem innym, nowym, lepszym człowiekiem. Rozwijam się, zmieniam i podążam nowymi ścieżkami. Czasami idę z nieznane, ale mam obok siebie dobrych ludzi i kilka pomocnych głosów 🙂

Przez ostatni rok poznałam mnóstwo wspaniałych osobistości- mam tu na myśli moje ukochane insta koleżanki, blogerki, właścicielki mikro biznesów, wielbicielki kosmetyków, zapachów i innych bliskich memu sercu tematów.

Pozdrawiam i ściskam gorąco moją mydlaną matkę Gosię z Mydlanych Rewolucji, Iwonę z Blank, Paulinę Naturalską, Paulinę Wońską, Madzię z Dobry Wosk, Magdę Arodamę, Monikę Lawendowa biżuteria, Kasię Inoziele, Kasię Catherina Wood, Madzię Cera nieidealna, Magdę Vademecum Rękodzielnika i wszystkie inne dzielne przedsiębiorczynie oraz moje koleżanki blogerki Marta.pl, Cosmeticosmos.pl, Co Kręci Anulę, Nature is not nonsense, Night bansee, Kosmotesty – jeśli o kimś zapomniałam wspomnieć to przepraszam. Jestem z Was dumna i cieszę się z naszych rozmów oraz wymiany doświadczeń.

Jednym z moich najbardziej cennych i zmieniających życie kroków było zapisanie się na Kurs tworzenia kosmetyków w Ukręcone. To były niesamowite trzy miesiące. Weekendowe zjazdy w Warszawie w kwaterze głównej, rozpracowywanie receptur kosmetycznych, poznawanie tajników emulgacji, nocne dyskusje o ziołach, kremach czy biznesach. Poznałam tam fantastycznych ludzi- pasjonatów, szaleńców takich jak ja, z którymi można było bez limitu dyskutować o rzeczach o których nikt z moich dotychczasowych znajomych nawet nie słyszał. Dobrze jest mieć bratnie dusze w branży, które wesprą, pomogą, podpowiedzą, podzielą się wiedzą i doświadczeniami. Jak to stwierdziła Mirka, gdybyśmy razem założyli firmę, to byłaby to najlepsza firma na świecie 🙂 Na pewno!

Całe to zamieszanie nie miałoby miejsca gdyby pewnego pięknego dnia Mila i Bartek nie wpadli na szalony pomysł- a może zrobimy kurs kosmetyczny? Bardzo się cieszę, że w waszych głowach zrodził się ten pomysł i został zrealizowany. Dziękuję Wam bardzo za to, że daliście nam wędkę i pokazaliście gdzie można i jak łowić ryby. Przez trzy miesiące czterej muszkieterowie- Mila, Bartek, Ola i Radek, dzielnie próbowali zrobić z nas mydlarzy i nie tylko 😛 Przekazali nam ogrom wiedzy, otworzyli oczy, nakierunkowali, wyrzucili z głowy błędne założenia i trzymali za rączkę gdy skakaliśmy z nieznane. Bez Was nie odważyłabym się na pewne rzeczy! Nadal bałabym się, że nie dam rady i nie umiem. A przecież nie chodzi o to, by od razu wszystko wiedzieć i umieć, tylko żeby się uczyć na swoich i cudzych błędach, by ich już nie powielać.

To był zdecydowanie kurs, który zmienił moje życie. I pod względem naukowym, kosmetycznym, biznesowym, a także życiowym. Nocne rozmowy z dziewczynami sprawiły, że wiele z nas podjęło ważne decyzje. Ja zaczęłam chodzić na terapię. Dziękuję, że mnie mocno kopnęłyście i wspierałyście w tym działaniu. Czuję, że to zmieni moje życie na lepsze.

Ja starałam się dzielić swoimi doświadczeniami i spostrzeżeniami. Marta do dziś nazywa mnie swoim coachem 😛 Też ją trochę kopnęłam w tyłek, by zaczęła działać, a nie tylko zapisywać marzenia w notatniczku. To była niezła wymiana myśli, burza mózgów i mam nadzieję, że zrodziły się tam znajomości takie do końca życia.

Bardzo cieszę się i jestem wdzięczna, że mogłam Was poznać Ania, Ania z Wandzią, Ole, Justyna, Kasie, Mirka, Jola, Marta, Sylwia, Magda, Zosia i Grzesiek. Jesteśmy przyszłością polskiej kosmetyki naturalnej i świat stoi przed nami (p)otworem 🙂

A jeśli ktoś się zastanawia czy warto zapisać się na drugą edycję? Właściwa odpowiedź jest tylko jedna- tak!

Zdecydowanie polecam i sama bym to chętnie powtórzyła gdybym miała takie możliwości 🙂

Ekipa Ukręcone i Gopher Naturalnie to wspaniali nauczyciele, przewodnicy i silne ramiona, na których można się oprzeć gdy sytuacja tego wymaga. Chciałabym się w swoim zawodowym życiu jak najczęściej otaczać takimi osobami.

Dzięki zdobytym doświadczeniom bloguję, fotografuję, robię mydła, kremy, szampony i eksperymentuje na całego. Robię biznes, najpiękniej pachnący na świecie i daję Wam radość 🙂

Czuję się spełniona w tym co robię, dzięki Wam.

Dziękuję z całego serca za te wspólne dwa lata i pewnie zanim mrugnę dwa razy to będziemy dmuchać trzy świeczki 😛

Trzymajcie się ciepło.

Buziaki,

Moje Lwiaki

XOXO

Ania

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.