KASJA NO 5

I cały misterny plan w pizdu 😦

Mój zamysł i postanowienie zakładały, że będę nakładać cassię minimum 2 razy w miesiącu. Tymczasem udało mi się zrobić to tylko raz w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. No życie.

Powinnam lepiej planować czas, efektywniej go wykorzystywać i sprawniej priorytetować wszelakie to do list.

Piąta warstwa cassii tak wspaniale wygładziła mi włosy, że mam teraz ogromną motywację, by nakładać ją częściej.

Tym razem zakupiłam preparat od Phitofilos. Jest on zapakowany w zwykłą torebkę, nie ma żadnych dodatkowych akcesoriów. Opakowanie to standardowe 100g, jednak ledwo mi starczyło na całą głowę. Nie wiem jak to się stało, może zbyt hojnie nakładałam zioła na początku i później musiałam wydrapywać resztki z pudełka…

Sproszkowane zioła przygotowałam standardowo. Do podgrzanej wody destylowanej dałam łyżeczkę kwasku cytrynowego i z tym mieszałam cassię. Produkt od Phitofilos sporo wypił tej wody, bo ponad 200 ml. Wydaje mi się, że wcześniej używane przeze mnie cassie wypijały w granicach 150-180 ml. Konsystencja wyszła początkowo dosyć gęsta i chciałam dolać jeszcze kapkę wody, ale się wstrzymałam. Zawinęłam pojemnik z rozrobioną cassią w folię spożywczą i zostawiłam na noc. Rano przemieszałam zawartość i stwierdziłam, że jest ok. Zbyt rzadka ściekałaby mi z włosów. A wyszła może delikatnie gęściejsza niż zawsze i mogło to być również powodem jej szybkiego zużycia.

Konsystencja mimo długiego mieszania miała niewielkie grudki. Po 10 minutach merdania w pojemniku grudki wcale się nie rozbijały. Zostawiłam je w spokoju, przegryzły się przez noc i finalnie wyszło całkiem nieźle.

Proszek od Phitofilos był dosyć drobno zmielony, nie znalazłam w nim większych elementów, ani niechcianych paprochów. Jednak wyższa cena ziół i dobra marka to jest jakość. Warto dołożyć tego piątaka i kupić sprawdzony, polecany produkt.

W moim dotychczasowym rankingu cassiowym wygrywa Pole henny, bo najbardziej przypasowała mi jej struktura. Ponadto fantastycznie się rozrabiała, bez grudek i łatwo było osiągnąć konsystencję śmietany.

Na drugim miejscu postawiłabym Phitofilos, bo proszek był dobrze zmielony i gładki. Jedyny minus to grudki powstające podczas mieszania. Po nocy jednak one zniknęły i finalnie konsystencja ziół wyszła bardzo dobra.

Najmniej podpasowała mi struktura i konsystencja cassii od Sattva Ajurveda. Jednak doceniam dodatkowe akcesoria, które zawiera opakowanie. Czepek jest bardzo przydatny i wygodny, a szczoteczkę do nakładania zachowałam sobie na przyszłość.

Może następnym razem skuszę się na jeszcze innego producenta 🙂 Kto wie…

Przed nałożeniem cassii

A tu możecie zobaczyć jak wyglądały włosy po 7-godzinnym trzymaniu cassii na głowie i zmyciu jej samą wodą. Mokre rozczesałam i dałam im swobodnie wyschnąć. Tylko tyle, a efekt był wspaniały.

Po 7-godzinnym cassiowaniu
Po zmyciu cassii

W dotyku były bardzo gładkie, miękkie i lśniące. Nic się nie sypało z mojej głowy, bardzo dobrze wypłukała się ta cassia. Widać lekki błysk i blask, złote refleksy. Jestem zadowolona.

W ziołach drzemie olbrzymi potencjał i wspaniale wpływają one na moje włosy. Chciałabym w przyszłości spróbować baobabu albo głożyny. Jest nadzieja, że jeszcze rok i będę na dobrej drodze do osiągnięcia tafli 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.