MAKE ME BIO- Krem pod oczy z marakują

Szukałam budżetowej wersji kremu pod oczy z dobrym składem, który moja skóra mogłaby pokochać. Bo wszystkie dotychczas stosowane przeze mnie kosmetyki kosztowały przynajmniej stówę. Chciałam sprawdzić czy można tanio i dobrze odżywić skórę pod oczami. I znalazłam potencjalnego delikwenta. Chcecie poczytać jak mi się sprawował?

INCI: Aqua , Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Cetearyl Alcohol & Polysorbate 60, Palm Free Vegetable Glycerin, Helianthus Annuus Seed Oil*, Olea Europaea Oil*, Cocos Nucifera Oil*, Butyrospermum Parkii Butter*, Prunus Armeniaca Kernel Oil*, Zinc Oxide, Silk Peptide Protein, Ascorbic Acid , Sodium Hyaluronate, Palm Stearic Acid, Xanthan Gum, Triticum Vulgare Germ Oil*, Argania Spinosa Kernel Oil, Camellia Sinensis Leaf Extract*, Passiflora Edulis Extract*, Tocopherol, Arnica Montana Oil, Ficus Carica Leaf Extract*, Vaccinium Myrtillus Extract*, Rubus Idaeus Extract*, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin

*z upraw organicznych

Cena regularna: 15 ml/ 40 PLN

Krem pod oczy Make Me Bio polecany jest dla każdego rodzaju skóry, również dojrzałej i wrażliwej. Posiada on bardzo dobry skład i sporą ilość substancji aktywnych. Ma on za zadanie niwelować cienie pod oczami, regenerować i napinać skórę pod oczami oraz wygładzać zmarszczki. Ja natomiast kupiłam go w celu nawilżania i odżywiania skóry wokół oczu. Miał to być preparat do codziennego użytku.

Chciałabym na chwilkę przycupnąć przy INCI i pokrótce omówić ważniejsze składniki aktywne.

Faza wodna kremu opiera się na wodzie i soku z aloesu. Ja bardzo lubię kosmetyki, w których zamiast czystej wody znajdziemy jakiś sok, hydrolat czy inny wyciąg z danej rośliny. Oprócz nadania kosmetykowi odpowiednich właściwości fizyko-chemicznych taki sok czy hydrolat wprowadza dodatkowe substancje aktywne, które pozytywnie wpływają na kondycję skóry. Aloes to jeden z podstawowych humektantów stosowanych w kosmetyce- ja go lubię i moja cera również.

Ponadto z substancji nawilżających i wiążących wodę w skórze znajdziemy tu kwas hialuronowy w formie hialuronianu sodu.

Z kolei faza tłuszczowa tego kremu jest bardzo bogata. W formule znajduje się mnóstwo bardzo wartościowych olejów, które moja skóra bardzo dobrze toleruje. Dlatego też zdecydowałam się na zakup tego kremu. Jakie oleje do pokochania tu znajdziemy?

Olej z pestek słonecznika- bardzo lekki, szybko się wchłania, silnie nawilża i regeneruje skórę.

Oliwa z oliwek- zawiera sporą ilość wit. F, dzięki czemu długotrwale nawilża i natłuszcza skórę, zapobiega utracie wody z naskórka.

Masło Shea- zawiera dużo antyoksydantów: wit. A i E, silnie regeneruje i łagodzi podrażnienia, chroni przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych takich jak wiatr, mróz, promieniowanie słoneczne.

Olej arganowy- zmniejsza widoczność zmarszczek, „prasuje” skórę, silnie odżywia i poprawia elastyczność skóry.

Olej z arniki- działa przeciwzapalnie i przeciwobrzękowo, łagodzi podrażnienia oraz zaczerwienienia. Wzmacnia naczynia krwionośne i pobudza krążenie w skórze.

Olej z pestek moreli- lekki, szybko się wchłania, nawilża, wygładza, regeneruje naskórek i nadaje mu jedwabiste wykończenie.

Olej z zarodków pszenicy- odżywia, regeneruje, koi podrażnienia i spowalnia procesy starzenia.

Jakby to kogoś nie przekonało, to producent dorzucił jeszcze proteiny jedwabiu, które nawilżają skórę i tworzą na jej powierzchni naturalną warstwę ochronną oraz ekstrakty z zielonej herbaty i marakui o działaniu rozjaśniającym, pobudzającym, zmniejszającym obrzęki oraz poprawiającym elastyczność i nawilżenie skóry.

Mnie osobiście tak rozbudowany skład skusił do kupna tego preparatu. Pokrótce opiszę jak mi się sprawował.

Krem jest w opakowaniu airless- takie lubię najbardziej w kremach pod oczy, bo są higieniczne, bezpieczne i wygodne w użyciu.

Ma on lekką konsystencję, nie jest gęsty ani tłusty i bardzo dobrze się wchłania. Ma bardzo delikatny kremowy zapach.

Ogólnie rzecz biorąc ten kosmetyk bardzo dobrze mi się sprawdził podczas użytkowania w dni kiedy moja skóra była zdrowa, nie miałam zaostrzeń ŁZS ani żadnych podrażnień. Błyskawicznie się wchłaniał, dość dobrze nawilżał i odżywiał skórę przez min. 8 h od aplikacji, nie powodował uczucia ściągnięcia.

Ale… mam jedno ale w stosunku do niego. Nie mogłam go stosować kiedy moja skóra była w gorszej formie. Momentalnie po posmarowaniu piekły mnie oczy, następowało łzawienie i zaczerwienienie skóry. Nie sprawdził mi się totalnie w te gorsze dni. Z tego względu nie polecam cerom wrażliwym i alergikom. Zastanawiam się teraz, który składnik zawinił najbardziej? Bo z kolei produkt innej firmy stosowany w tym okresie nie dawał takich dolegliwości. Może to phenoxyethanol? Dawno nie używałam kosmetyku do twarzy z tym składnikiem i może to jest sprawca całego podrażnienia.

Podsumowując, bardzo spodobał mi się skład i działanie tego kremu. Za stosunkowo niską cenę otrzymujemy krem pod oczy o bardzo złożonej formule i wielokierunkowym działaniu, w bezpiecznym opakowaniu airless gdzie większość składników pochodzi z upraw organicznych. Dla zdrowej, normalnej cery powinien być miodzio. Jednak wrażliwców przestrzegam- mnie moja podrażniona i sfatygowana przez ŁZS skóra piekła ogniem od razu po aplikacji.

Follow my blog with Bloglovin

2 uwagi do wpisu “MAKE ME BIO- Krem pod oczy z marakują

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.