LWIE URODZINY NO 1

Setny post. Rok blogowania za mną.

Dziękuję Ci, że jesteś tutaj ze mną ❤

Kiedyś czytałam statystyki, że co roku powstaje ok. 4000 nowych blogów i 90% z nich nie dożywa pierwszych urodzin.

NAM SIĘ UDAŁO !!

Specjalnie użyłam liczby mnogiej, bo bez Was, moich czytelników, byłoby to tylko klepanie w klawiaturę i wrzucanie mych myśli w eter. A tak wiem, że to co robię ma sens- i dla mnie i dla reszty świata. To co? Podsumujemy się trochę?

Nikt z Was nie wie tego, że z pomysłem pisania bloga nosiłam się już od dawna i ponad dwa lata temu wykupiłam domenę lwynagzymsie.com

To dlaczego tak długo mi zeszło zanim opublikowałam pierwszy post? Co robiłam przez ten rok?

Odpowiedź na to pytanie jest dosyć złożona, jak zawsze 🙂 Myślę, że najwięcej czasu potrzebowałam na dojście do porozumienia sama ze sobą i odpowiedzi na pytanie: co chcę robić? jak chcę to robić? dla kogo chcę to robić?

Na początku nie miałam jasno sprecyzowanego planu o czym chcę pisać. Ale za to wiedziałam na pewno, że nie chcę pisać o niczym, ani zanudzać wszechświata swoimi rozkminami na tematy nieistotne czy już milion razy wałkowane wcześniej. Na pewno chciałam iść w stronę ekologii, natury, przyrody, kosmetyków i pokrewnych tematów.

Mam jeszcze zapisany na komputerze pierwszy tekst, który sobie wtedy napisałam i kiedyś go pewnie opublikuję 🙂 A ten temat musi jeszcze dojrzeć- dosłownie i w przenośni.

To jak i kiedy to się stało, że skrystalizował mi się plan? Jak zaczęłam głębiej wnikać w tematy związane z kosmetykami naturalnymi, czytać i analizować składy i starać się dobierać produkty na ich podstawie, a nie np. reklamy to… szukałam w internecie recenzji konkretnych kosmetyków i nie zawsze je znajdowałam. A jak już znalazłam to nie rozwiewały one wszystkich mych wątpliwości.

Tak oto postanowiłam, że chcę takie bardziej szczegółowe recenzje pisać. Chcę to robić po to, by ułatwić komuś wybór lub pokazać, że dany produkt może nie być dla niego odpowiednim wyborem, podpowiedzieć, opisać dany kosmetyk pod różnym kątem- od ceny i opakowania, po konsystencję i działanie oraz możliwe sposoby użycia czy aplikacji np. na różne części ciała.

Dla kogoś kto przechodzi z drogeryjnej i przypadkowej na świadomą i bardziej naturalną stronę pielęgnacji na początku wszystko jest trudne, niezrozumiałe i wiele razy można się nieźle wtopić. Dobre kosmetyki mają odpowiednią cenę i kilka razy, mimo dogłębnej analizy składu i czytania recenzji innych osób, nie trafiłam. Utopiłam kasę, zawiodłam swoja skórę, straciłam czas oraz nerwy. Człowiek ponoć najlepiej uczy się na błędach 😛 Ale może da się na cudzych, a nie swoich? Przynajmniej trochę.

Nie chcę, by takie sytuacje często spotykały Ciebie. Dlatego szczegółowo opisuję swoje wrażenia związane z przetestowaniem danych kosmetyków czy akcesoriów. Bo po co marnować życie, kasę i zdrowie na nieodpowiednio dobrane kosmetyki kiedy można mieć frajdę ze stosowania dobrej jakości produktów, które służą Twojemu ciału oraz zmysłom? To co kupisz i użyjesz zależy tylko od Ciebie, ale mam nadzieję, że moja opinia pomoże Ci w dokonaniu wyboru.

Do opublikowania pierwszego tekstu przygotowywałam się ponad trzy miesiące. Czemu aż tyle? Z wielu powodów.

Po pierwsze miałam ambitny plan, by pokazać samej sobie oraz światu, że jestem w stanie wykonać samodzielnie z góry założony plan. Napotkałam wiele trudności natury technicznej i dużo błądziłam, ale nikogo nie prosiłam o pomoc ani nie poszłam na skróty.

WSZYSTKO ZROBIŁAM SAMA

Lepiej lub gorzej ale własnoręcznie.

Duże znaczenie miał tutaj też fakt, że zaczęłam to robić kiedy Paulina miała niemal pół roku i ze słodkiego, leżąco-śpiącego bobasa zaczęła wyrastać na wymagającą mojej atencji dziewczynkę. Więc tworzyłam nocami, w czasie drzemek lub gdy ktoś inny się nią opiekował. Wykorzystywałam każda wolną minutę, a tych było coraz mniej 🙂 Więc musiałam stać się bardziej zorganizowana.

Było ciężko, ale miałam silną potrzebę tworzenia i robienia czegoś „dorosłego”. Potrzebowałam odskoczni od laktatora i pieluch. Chciałam wykonywać jakąś pracę, której efekty będą namacalne, mierzalne, przydatne i nadadzą memu życiu jakiś rytm. Czułam, że bezproduktywne oglądanie Netflixa nie wnosi nic nowego w moje życie i najwyższa pora się ogarnąć, by zrobić coś sensownego.

Przez ten rok zrobiłam sobie tylko tydzień odpoczynku od bloga i internetów. Każdego dnia starałam się wykonywać jakąś konkretną pracę np. zdjęcia lub ich obrabianie czy też napisanie tekstu. A jak mi się nie udawało to chociaż to planowałam i układałam sobie w głowie. Sama sobie narzuciłam zbyt duże tempo i presję. Nie pozwalałam sobie na bezproduktywne dni, aż pojechaliśmy na urlop, na który wzięłam komputer, ale nie miałam kiedy go otworzyć 😛 I jakże taka przerwa była mi potrzebna! Plan na przyszłość: nauczyć się robić częściej takie wakacje, bo to pozwala nabrać dystansu, świeżości oraz wiatru w żagle.

Drobnymi kroczkami szłam do celu. Sama ściągałam z internetu szablony, tła, czcionki, ikonki i inne elementy. Metodą prób i błędów dążyłam do tego, by załadować je na swoją stronę. Oglądałam efekty tych poczynań, zmieniałam, burzyłam, wiele razy zaczynałam od nowa, bo komputer krzyczał NIE! Potrafiłam też jednym kliknięciem zepsuć tygodniowy urobek, popaść w żal i rozpacz. Ale następnego dnia zaczynałam od nowa i brnęłam w to dalej.

Obejrzałam miliardy tutoriali i poradników od najprostszych rzeczy typu jak wykadrować zdjęcie i zapisać w formacie jpeg 😛

Czekałam na jakiś magiczny moment doskonałości, gdy wszystko będzie cacy i fancy, ale on nie następował. Nadal widziałam liczne błędy i niedoróbki. Wtedy odkryłam, że ten moment nigdy nie nastąpi i muszę iść na żywioł i w końcu kliknąć ten magiczny przycisk: Opublikuj

Od tego momentu minęło:

  • 365 dni
  • 100 postów
  • dorobiłam się strony www, konta na Facebook’u, Instagramie, Twitterze oraz Pintereście gdzie równolegle publikuję nowe posty
  • przez ten czas moja strona została wyświetlona ponad 6800 razy (6800 różnych osób zajrzało na nią choćby raz! nie wiem czy znam tyle ludzi osobiście :P)
  • dorobiłam się 13 stałych obserwatorów mailowych, 4 Pinterestowych, 198 Facebookowych i 317 Instagramowych
  • zorganizowałam 9 konkursów, w których ktoś wygrał wspaniałe kosmetyki i się cieszył, ale ja chyba cieszyłam się jeszcze mocniej, że mogę komuś zrobić dzień 🙂
  • poznałam mnóstwo wspaniałych osób: blogerek, testerek, właścicielek sklepów, manufaktur czy artystów grafików, rękodzielników, fotografów, edukatorów, mistrzów Instagrama itp.
  • pochłonęłam kilka książek, Ebooków, kursów, milion wpisów, recenzji i porad
  • nauczyłam się jako tako w internety i podstawową obsługę kilku programów komputerowych, w tym graficzno-fotograficznych m. in. Photoscape, GIMP, Lightroom
  • wykupiłam i ukończyłam internetowy kurs fotografii u Dominiki z Kobiecej Foto Szkoły i w końcu wyjęłam aparat z etui i nauczyłam się go używać! Jestem Ci za to dozgonnie wdzięczna kobieto :* Polecam te kursy każdemu kto robi zdjęcia i chce, by one lepiej wyglądały- bez względu na to czy masz do dyspozycji komórkę czy wypasioną lustrzankę
  • pewnego pięknego dnia trafiłam na Ebook Małgosi z Mydlanych Rewolucji i przepadłam! W pozytywnym znaczeniu tego słowa 🙂 Zaczęłam robić mydło naturalne, tymi oto własnymi rękoma i ludzie się tym mydłem myją oraz żyją 😛 Mydło rządzi moim domem oraz światem, a ja odkryłam w sobie niesamowitą pasję, która łączy wszystkie moje dotychczasowe zainteresowania i talenty: kulinaria, cukiernictwo, kosmetologię, farmację, zielarstwo, ekologię, naturę, rękodzieło, biznes.
    Małgosia, dzięki Tobie ja zmieniam aktualnie swoje życie i jestem na drodze ku zmianie kariery z farmaceutycznej na kosmetyczną. Dziękuję Kochana, że pomogłaś mi to w sobie odkryć. Jesteś moją Mydlaną Matką 🙂
  • dzięki Łukaszowi z Yellow Mint Studio dorobiłam się w pełni profesjonalnego, kozackiego logo dla swojej marki 🙂 Po roku samowolki dojrzałam do tego, by zlecać pewne prace, które mnie przerastają specjalistom. Polecam typa! A efekty naszej pracy pokażę Wam niebawem ❤
  • na pewno jest jeszcze kilka skilli, które zdobyłam, ale teraz nie jestem w stanie ich wymienić 😛

    BRAWO JA !

Za wszelka pomoc i wsparcie dziękuję Wam wszystkim, a w szczególności mojemu mężowi, który mi dużo pomaga, inwestuje w mój rozwój, kupuje nowe sprzęty i gadżety, popycha do działania, gdy mam chwile zwątpienia albo odkładam coś na później oraz musi wysłuchiwać żali i gasić techniczne pożary. Dziękuję Ci Bardzo :*

Serdecznie pozdrawiam wszystkich, którzy tu zaglądają, czytają, komentują, dyskutują, nie boją się testować moich mydeł i krytycznie ich recenzować 🙂 Nawet nie wiecie jak wspaniale się czuję wiedząc, że jesteśmy tutaj razem i tworzymy pewnego rodzaju społeczność. Buziaki, moje Lwiaki :* ❤

Follow my blog with Bloglovin

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.