MAFKA- Olej z nasion pomidora

Oto poemat o pomidorze, co promienie słoneczne łapał na dworze, by teraz oddać całe swe bogactwo Twej cerze, piszę Ci o nim szczerze.

Ja to powinnam dostać nagrodę główną w kategorii „Obsuwa Roku” 😛 Ten pomidor leżał i dojrzewał niemal rok do recenzji, ale na szczęście nie zgnił 😀 Tzn. rok temu mi się skończył, nawet mu foty strzeliłam, ale słowa w mojej głowie musiały się dobrze ułożyć, by przelać je na przysłowiowy papier.

INCI: Solanum Lycopersicum Seed Oil

Cena regularna: 30 ml/ 29 PLN

Olej z nasion pomidora jest niezwykle cennym surowcem bogatym w niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe (NNKT). Zawiera on kwas linolenowy omega-3, kwas linolowy omega-6 i kwas oleinowy omega-9. Rzadko się zdarza, by wszystkie trzy wyżej wymienione występowały w jednym produkcie i to jeszcze w zrównoważonych ilościach.

Co nam to daje? Wspaniałe nawilżenie i odżywienie skóry i mega właściwości regeneracyjne. Doskonale zmiękcza skórę i zabiega utracie wody tworząc warstwę ochronną na naskórku. Dlatego też jest on dedykowany cerze suchej, odwodnionej, umęczonej, podrażnionej oraz wrażliwej. Jest on stosunkowo lekki i dobrze się wchłania, więc skóra mieszana czy trądzikowa powinna również być zadowolona i dobrze zaopiekowana. Zwłaszcza, że wykazuje on również działanie przeciwalergiczne, przeciwzapalne i wzmacnia odporność skóry na zakażenia, spowalnia rogowacenie gruczołów łojowych oraz regeneruje naskórek i tkankę łączną. Mówiąc prościej: szybko i skutecznie goi pryszcze, nie przetłuszcza przy tym cery i nie zaburza równowagi hydrolipidowej skóry.

Jakby to Was nie przekonało to olej ten posiada liczne składniki mineralne m.in. żelazo, cynk, miedź i mangan. Posiada też spore ilości beta-karotenu i likopen co nadaje mu właściwości anti-aging i antyoksydacyjnych. Cera dojrzała już powinna się cieszyć i obczajać czy w Mafkowym sklepiku nie ma akurat jakiejś promocji na pomidora 🙂 A tak już na sam koniec dodam, że znajdziemy w nim też flawonoidy, spore ilości tokoferolu (wit. E) i fitosteroli roślinnych.

Na bogato.

Niezły kozak z tego pomidora, co?

Teraz pokrótce Wam wspomnę jak, gdzie, kiedy i na co go stosowałam i jakie były efekty jego działania.

Najczęściej używałam go na twarz, bo tak najlepiej mi się sprawdzał. Moja cera zawsze wymaga dużej ilości nawilżaczy oraz składników, które te nawilżenie w niej utrzymają na odpowiednio długi czas. Mieszałam kilka kropel oleju z nasion pomidora z aktualnie używanym kremem i nakładałam na twarz rano i wieczorem, of course po wcześniejszym oczyszczeniu i tonizacji. Olej ten nie obciążał mojej skóry, szybko się wchłaniał, fajnie wygładzał skórę, rozpromieniał (po dłuższym i regularnym stosowaniu) i zabezpieczał przed utratą wody. Cera wyglądała dobrze, zdrowo i nie była przesuszona. Na 12 h stykało.

Drugim najczęstszym sposobem użycia było mieszanie go z glinkami. Do porcji maseczki glinkowej dodawałam kilka kropel oleju i dopełniałam hydrolatem bądź tonikiem do uzyskania odpowiedniej konsystencji. Dzięki temu glinka fajnie się smarowała, dobrze trzymała twarzy i nie wysychała zbyt szybko. A po zmyciu skóra nie była sucha, ani ściągnięta tylko miękka i odżywiona. Jednak trzeba uważać, by nie przesadzić z ilością oleju, bo wtedy maska totalnie nie trzyma się skóry i spływa po twarzy. Jak ze wszystkim w życiu, z umiarem.

Próbowałam też parę razy dodawać go do maski lub odżywki na włosy. Kilka kropel lądowało w misce z mieszanką na włosy, którą nakładałam najczęściej na ok. 20-30 minut przed ich myciem. Nie zauważyłam jakiegoś spektakularnego efektu działania pomidora na moje włosy. Być może zbyt mało go dawałam i zbyt rzadko. Może lepsze efekty dałby gdybym naolejowała nim całe włosy i nosiła tak ze 2-3 h… Następnym razem muszę to przetestować. Aczkolwiek podejrzewam, że nie jest to odpowiedni olej dla moich włosów, średnio porowatych plus. Ale nie można mieć wszystkiego 🙂 Grunt, że do twarzy spisywał się wspaniale.

Bardzo polubiłam tego pomidora. Był wydajny, wielofunkcyjny, praktyczny, dawał pozytywne efekty podczas regularnego stosowania i fajnie podbijał działanie maseczek czy glinek. Jak będę coś znowu zamawiać w Mafce, to pewnie go wrzucę do koszyka, bo to produkt który warto mieć w swojej kosmetyczne. Ja, Fesiauke polecam i do zakupu zachęcam 🙂

W sumie to dodam go do TOP 10, bo zasłużył i mi się przysłużył.

Follow my blog with Bloglovin

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.