MOROCCAN OIL- Treatment light

Kosmetyk ten dostałam w prezencie od męża. Używałam go przez kilka miesięcy na umyte i suche włosy. Wcierałam odrobinkę olejku w końcówki i przeczesywałam szczotką. I tak zużyłam prawie całą butelkę.

Dopiero jak zabrałam się za pisanie tej recenzji to zobaczyłam jakie to jest zajebiście drogie! O matko… 180 zł za olej arganowy w silikonach. No ktoś miał niebiańską fantazję i zmysł do biznesu. Przy okazji dowiedziałam się, że mój Stary ma gest i na mnie nie oszczędza 🙂 Ale zasadnicze pytanie brzmi: czy ten produkt wart jest swojej ceny?

INCI: Cyclomethicone, Dimethicone, Argania Spinosa (Argan) Kernel Oil, Fragrance, Linum Usitatissimum (Linseed) Seed Extract, CI 26100 (Red 17), CI 47000 (Yellow 11)

Cena regularna: 100 ml/ 179,99 PLN

Opakowanie to szklana butelka z dozownikiem. Jest to bardzo wygodne i praktyczne rozwiązanie, gdyż produkt jest tłusty i zawiesisty. Po aplikacji na włosy musiałam od razu umyć ręce z resztek kosmetyku.

Jedno pełne naciśnięcie pompki daje ekstremalnie dużą ilość produktu. Przy moich długich włosach wtarcie takiej porcji na długości powodowało przyklap i szybsze przetłuszczanie się włosów. Dlatego też uważnie aplikowałam olejek na dłoń, zazwyczaj starałam się wciskać pompkę tak maksymalnie do 1/3 jej możliwości.

Po pobraniu serum, rozcierałam je dokładnie w dłoniach i dopiero rozprowadzałam na włosach. Najpierw wcierałam olejek w końcówki, bo one są zawsze najbardziej suche i wymagają największego odżywienia. Później delikatnie przejeżdżałam prawie suchymi już dłońmi po długości. Wyglądało to tak, jakbym się głaskała po włosach z góry w dół. Trzeba jednak uważać, by nie nakładać produktu zbyt blisko nasady i nie przyciskać mocno dłoni do głowy. Wystarczy lekko musnąć włosy, a później tylko przeczesać je szczotką, by rozprowadzić produkt po wszystkich pasmach.

Kosmetyk jest bardzo wydajny. Używałam go regularnie po każdym myciu przez prawie rok i jeszcze zostało mi trochę na dnie, może 1/5 opakowania. W pewnym momencie to już mi się znudził i bardzo czekałam na denko. Ale ono nie następowało, więc odstawiłam butelkę na bok i zrobiłam sobie przerwę.

Jak moje włosy reagowały na tę kurację? Pasma na długości były wygładzone, bardziej błyszczące i ujarzmione. Ale nie ma co się dziwić… w końcu na pierwszych miejscach w składzie mamy dwa silikony. Mają one to do siebie, że pokrywają łuski włosa i je zamykają, co sprawia, że jest on gładszy i błyszczący. Wygląda zdrowo, ale czy jest zdrowy? Dopóki jest wysmarowany silikonem to wygląda dobrze, jednak po myciu bez użycia tego kosmetyku moje włosy nadal były spuszone, lekko szorstkie i matowe.

Używałam tego olejku jeszcze przed rozpoczęciem regularnego olejowania włosów oraz przed stosowaniem bardziej zaawansowanych włosingów. W tamtym czasie moja pielęgnacja włosów ograniczała się do ich mycia, nakładania odżywki (najczęściej Garnier Hairfood) i smarowania Moroccan Oil.

Pomijając oczywiste efekty działania silikonów, czyli natychmiastowe wygładzenie, nabłyszczenie oraz likwidacje puchu i fruwających dookoła głowy niesfornych włosów, czy to serum odżywiło moje włosy? Zawarty w produkcie olej arganowy jak był wtarty w pasma to na pewno zabezpieczał je przed utratą wody poprzez domknięcie łusek. Ale jako emolient olej sam w sobie nie odżywia, ani nie naprawia włosów tylko je zabezpiecza przed uszkodzeniami. Napraw w strukturze włosa dokonują głównie proteiny, a odpowiednie nawilżenie zapewniają humektanty.

Ja wtedy tego jeszcze nie wiedziałam i nie stosowałam nic, co by odpowiednio nawilżyło lub odżywiło moje włosy przed zastosowaniem tego olejku. Przynajmniej nie świadomie, bo nakładałam czasami jakąś przypadkową maskę.

Podsumowując, podobał mi się efekt działania tego kosmetyku na moje włosy. Były gładkie, miękkie i lśniące. Wyglądały zdrowo, mimo że takie nie były. Łatwo można oszukać rzeczywistość z pomocą tego produktu, ale czy warto? Czy na dłuższą metę ma to sens? Chyba lepszym rozwiązaniem jest poznać swoje włosy, ich potrzeby, rozgryźć równowagę PEH i małymi kroczkami dążyć do tego by BYŁY zdrowe, a nie tylko sprawiały takie wrażenie. Dlatego teraz jestem na etapie poszukiwania produktu bez silikonów (albo ich naturalnej wersji), który sprawdziłby się równie dobrze na etapie stylizacji włosów oraz do zamykania włosingu.

Myślę, że ten kosmetyk można mieć w swojej kosmetyczce jako dodatek do stylizacji włosów. Nie nastawiałabym się na niesamowite i spektakularne działanie oleju arganowego, bo nie ma go zbyt wiele w tym preparacie. Jeśli twoje włosy lubią silikony i potrzebujesz ujarzmić fruwające i niesforne pasma- jest to kosmetyk dla ciebie. Tylko ta cena trochę odstrasza. Gdyby kosztował 50 PLN to szczerze mogłabym go Wam polecić, ale nie mam sumienia pozbawiać Was wszystkich zaskórniaków dla butelki silikonów. Jeśli cierpisz na nadmiar gotówki i kusi cię ta egzotyczna kuracja dla włosów- bierz go i smaruj się kobieto 🙂 Tymczasem ja spróbuję poszukać jakiejś tańszej i równie skutecznej alternatywy.

Follow my blog with Bloglovin

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.