SOIL & EARTH- Grzebień do włosów z drzewa neem

Fajny gadżet dla wszystkich włosomaniaczek i ekoświrów 😛 Jednak poza naturalnym wypełnieniem i prostym, eleganckim designem skrywa on w sobie coś jeszcze. Ten grzebień nie tylko czesze włosy. Zobacz czego jeszcze możesz od niego oczekiwać.

Cena regularna: 16 PLN

Grzebień wykonano z drzewa neem, czyli miodli indyjskiej. Jego ząbki mają gładkie i zaokrąglone krańce, dlatego są bardzo delikatne dla włosów. Nie powinny szarpać, łamać, ani ich kruszyć. Produkt jest biodegradowalny i bezpieczny dla środowiska.

Producent zapewnia, że drzewo neem ma właściwości lecznicze- przeciwdziała łupieżowi oraz elektryzowaniu włosów i działa antybakteryjnie. Łupieżu nie mam, więc nie jestem w stanie stwierdzić czy ten grzebień w jakikolwiek sposób pomaga. Rzadko używałam tego narzędzia i w sumie nie wiem jak mogłabym ocenić jego antybakteryjność. Po czesaniu włosy się nie elektryzowały, to fakt.

Jest to czesadło dosyć problematyczne przy długich włosach. Rozczesanie moich kudłów bezpośrednio po kąpieli graniczyło z cudem i trwało wieki. Mimo misternego i delikatnego sunięcia od dołu do góry głowy… zdarzało mi się zrobić kołtun i wyrwać parę włosów.

Do czesania na sucho lepiej się sprawował, jednak też dosyć mocno plątał mi pasma. Ale odkryłam dla niego super zastosowanie.

Jest to idealne narzędzie do masażu skóry głowy. W zależności od siły nacisku subtelnie lub bardziej zdecydowanie ją drapie. Lubiłam wykonać sobie taki masażyk przed wcieraniem olejku na porost włosów, by poprawić ukrwienie i pobudzić skórę do życia. Jest to bardzo przyjemne uczucie i mam wrażenie, że dzięki temu wcierany olejek lepiej działał. W czasie gdy stosowałam oba te produkty jednocześnie moje włosy rosły jak szalone.

Jednak musiałam mocno popracować nad techniką. Rozczesywanie włosów po całej długości nie wchodziło w grę. Skupiałam się głównie na skórze głowy i długości max. do ucha. Rozczesywałam tym grzebieniem włosy tylko na pierwszych 10-15 cm lub wbijałam w głowę grzebień i delikatnymi ruchami masowałam skórę. Miejsce po miejscu. Włosy po takim zabiegu były oczywiście splątane i trzeba je było dokładnie porozdzielać Tangle Teezerem. Ale przyjemność z masażu rekompensowała niedogodności.

Może na krótkich włosach lepiej by się sprawdził. A nawet nadawał do ich czesania po całości. Co do loków to nie jestem pewna… mogłoby być tylko gorzej.

Mnie forma grzebienia do masażu słabo odpowiada. Gdyby to były szeroko rozstawione grabki wykonane z drewna to brałabym w ciemno. Bo absolutnie nie mogę mu odmówić pozytywnych wrażeń związanych z masażem skóry głowy.

Jak skrócę włosy to podejdę jeszcze raz do tego tematu. Póki co grzebień głównie leży, pięknie wygląda i się kurzy. A szkoda, bo ma skubaniec potencjał.

Follow my blog with Bloglovin

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.