Cześć Kasja

Zioła pod kolor oczu? 🙂

HA-HA-HA

Takie rzeczy tylko u mnie.

Zabierałam się do tych ziół jak pies do jeża :<

Od długiego czasu podglądałam moje włosowo-hennowe idolki @napieknewlosy, @hairloveerr, @night_banshee czy @wikazet. Ale nie miałam odwagi, by zmienić kolor swoich włosów raz na CAŁE ŻYCIE.

Więc oglądałam, podziwiałam i lajkowałam moje piękne, taflowłose koleżanki i cichutko zazdraszczałam im w serduszku. Aż nadszedł taki moment, gdy dowiedziałam się, że Ziemia jest płaska 😛 Żartuję… okazało się, że włosy można malować ziołami bez farbowania :O Szok i niedowierzanie. Oczywiście od razu zaczęłam zgłębiać temat.

I tak oto dotarłam do tego momentu. Po przeryciu strony henna-miksologia i kilku innych polecanych mi miejsc podjęłam męską, życiową decyzję. I kupiłam trzy paczki Cassii z Pola Henny na Allegro.

Kondycjonowanie włosów ziołami… START !!

Po kilkudniowym dręczeniu wyżej wymienionych niewiast już mniej więcej wiedziałam co i jak mam robić oraz czego się spodziewać. Poczekałam na odpowiedni moment, gdy warunki życiowo-domowe będą w miarę korzystne do eksperymentów … i poszło.

Za poradą Wiki przygotowałam ok. 150 g kasji (półtorej torebki) i zastanawiałam się czy aby na pewno mi to wystarczy. Jak się później okazało, lęki te były zupełnie nieuzasadnione.

Dzień przed planowanym kasjowaniem przygotowałam zioła. Rozrobiłam te 150 g kasji w ciepłej wodzie destylowanej i powstała gęsta, ale plastyczna papka o pięknym ziołowym zapachu. Wiem, że zapach ziół to temat bardzo dyskusyjny i większość ludzi go nie trawi. Ale ja jestem nienormalna i sztachałam się tym jak głupia. Przypomniało mi to zapach, który unosił się w sali Zakładu Farmakognozji na mojej uczelni. Ten subtelny, charakterystyczny aromat siana i jakby skoszonej łąki w jednym zagościł teraz w mojej kuchni.

Gotową ziołową papkę zawinęłam w folię spożywczą i odstawiłam na noc. Dziewczyny kazały trzymać ją ok. 15-16 h, by kasja puściła barwnik. I tak też zrobiłam.

Następnego dnia rano przygotowałam włosy. Najpierw umyłam je rypaczem Anwen Mint It Up, o którym pisałam ostatnio tutaj. I nałożyłam maskę chelatującą, bo to podstawa udanego ziołowania (?) nie wiem, jakie jest fachowe określenie 😛 U mnie w domu jest ch*jowa i bardzo twarda woda, stąd też moje odwieczne problemy z włosami, a konkretniej z brakiem błysku, blasku i glamour’u. Dlatego też do maseczki drożdżowej Agafii dodałam dwie łyżeczki kwasku cytrynowego rozpuszczonego wcześniej w destylowanej wodzie, by wyzbyć się wszystkich minerałów z pasm. Nałożyłam miksturę na głowę na 20 minut. Spłukałam i wyglądało to tak:

Pojawił się blask, nawet prze-błysk czegoś fajnego, tylko włosy były spuszone i sztywne jak druty. Na tak przygotowane pole zasiałam wcześniej przygotowaną kasję, czyli poszłam po moje magiczne pudełeczko.

Okazało się, że trafiłam za pierwszym razem z konsystencją. Była idealna i od razu mogłam nakładać zioła na włosy. Zastanawiałam się długo nad techniką. Night_banshee polecała, aby długie włosy kasjować tzw. głową w dół, bo wtedy najłatwiej to ogarnąć. Ale wiedziałam, że w tej pozycji to pomaluję sobie tylko podłogę w łazience. I zrobiłam to klasycznie. Od czubka głowy, do zewnętrza. Budowałam swój ul jak najbardziej pracowita pszczółka we wsi. Wszystko ładnie się kleiło i układało. Po zakończeniu prac zostało mi prawie pół pudełka mikstury, taka byłam oszczędna 😛 Gdyby te zioła zmieniały kolor włosów, to na bank miałabym niedomalowane łaty. Następnym razem muszę używać więcej papki i nie oszczędzać surowca, jakby to była wojna. Ale pierwsze koty za płoty. I tak jestem dumna z siebie, że podołałam.

Gotowy ul zawinęłam folią spożywczą, by nic mi nie kapało po domu. Zwłaszcza, że zewnętrzny czepek mam trochę luźny, a musiałam nosić to na głowie minimum 6 h. I tyle też to dzielnie dzierżyłam na włosach. A potem poszłam to zmyć pod prysznic. Tym razem w pozycji głową w dół. Długo płukałam, bo wiedziałam, że poza wodą nie mogę dzisiaj już nic innego użyć. Włosów nie suszyłam suszarką, tylko pozostawiłam do samodzielnego wyschnięcia.

Wyglądały i zachowywały się tak, jak dziewczyny mi mówiły. Były trochę sztywne i szorstkie. Ale nic mi się ze łba nie kruszyło i nie sypało. Co dowodzi, że całkiem dobrze wypłukałam tę kasję.

Wstawię wam niedługo jakąś fotę po włosingu, by pokazać, że jeszcze nic nie widać 😛 Już nie mogę się doczekać powtórki. Oczywiście nadmiar rozrobionych ziół zamroziłam, by móc je zużyć przy najbliższej okazji. I chyba niedługo nadejdzie ten czas.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.