HAGI- Naturalny scrub do dłoni i stóp Wakacje na Bali

Na Bali jeszcze nie byłam, ale scrub do ciała od Hagi pozwala mi na chwilę przenieść się w tropiki. Przynajmniej mentalnie 🙂 Cudowny i soczysty aromat w połączeniu z porządnym solnym zdzierakiem to coś co lubię. Masz ochotę na egzotyczną przygodę? To polecam zaopatrzyć się w ten peeling.

INCI: Sodium Chloride, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Cymbopogon Schoenanthus (Lemongrass) Extract, Helianthus Annuus
(Sunflower) Seed Oil, Cannabis Sativa (Hemp)Seed Oil, Oryza Sativa (Rice) Bran Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Olea Europea (and) Fruit Oil Glyceryl Oleate Copolymer, Parfum, Citrus Grandis (Grapefruit) Peel Oil, Salvia Lavandulifolia (Sage) Leaf Oil, Juniperus Virginiana (Cedarwood) Oil, Citral*, Eugenol*, Geraniol*, Citronellol*, Limonene*, Linalool*

*składnik olejku eterycznego

Cena regularna: 330 g/ 43 PLN

Peeling ten jest dedykowany do stóp i dłoni. Na początku wydawało mi się to bez sensu, jak taka trochę naciągana teoria, aby mieć w portfolio dużo produktów i nakręcać biznes. Ale po zużyciu całego opakowania jestem skłonna zgodzić się z producentem. Jest na to wytłumaczenie.

Ten scrub to gruboziarnisty solny zdzierak z naszej polskiej soli Bocheńskiej. Coś dla wielbicieli ostrej i skutecznej pielęgnacji 😛 Stosowałam ten produkt na całe ciało i dla mnie był ok. Ja lubię raz na jakiś czas porządnie się wydrapać i dogrzebać do aksamitnie gładkiej skóry. Jednak myślę, że osoby z delikatną skórą i amatorzy subtelniejszych rozwiązań mogą nie polubić się z tym peelingiem, zwłaszcza stosowanym na całe ciało.

Grube i dobrze oczyszczające drobinki dosyć mocno suną po skórze. Oczywiście moc działania zależy w dużej mierze od siły nacisku. Ale nawet, gdy nie przyciskamy go zbyt intensywnie to w widoczny sposób rysuje on skórę. Z tego względu nie polecam go do stosowania na wrażliwe rejony. Ale do stóp, łydek czy dłoni nadaje się on idealnie.

Peeling sam w sobie jest dosyć zbity i suchy. Trzeba go lekko wydrapać z opakowania, przynajmniej na początku. Z czasem gdy jest go mniej w pudełku, to jakby mięknie i delikatnieje. Zapewne to „zasługa” wody oraz pary wodnej, która dostaje się do środka. Nie wpływa to negatywnie na jego właściwości, nie psuje się. Wręcz przeciwnie, staje się nieco subtelniejszy i przyjemniejszy w użytkowaniu.

Zapach tego cuda jest obłędny. Esencja Hagi. Jest wyraziście, soczyście i intensywnie. Na początku wąchałam go jak durna i smarowałam nim całe ciało. Jednak z czasem jego nadmiar trochę mnie przytłaczał. Użyty w rozsądnej ilości np. tylko na nogi i ręce jest ok. Jednak gdy porządnie wysmarujemy nim całe ciało to intensywność aromatu po chwili zaczyna przyprawiać o ból głowy. Gdy przesadziłam z ilością to czułam się jak marcepanowe ciasteczko, które wpadło do szklanki z Pina Coladą i leżało tam dwa dni 😛 Lubię wyraziste zapachy, ale namiar Wakacji na Bali nawet mi zaczynał przeszkadzać. Zalecam umiar!

Jeśli chodzi o tłustość, to po użyciu tego produktu na skórze pozostaje olejowa warstewka (scrub zawiera olej konopny i ryżowy). I znowu, w zależności od użytej ilości, może nam to przeszkadzać lub nie. Ja osobiście lubię taką zabezpieczającą i otulającą warstwę ochronną na swoim ciele tzn. na dłoniach, brzuchu czy nogach. Ale tłuste stopy to już jest udręka. Trzeba bardzo uważać pod prysznicem, aby się nie wywrócić albo dobrze domyć się z tych olejów. I obowiązkowo czeka nas później sprzątanie kabiny. To taki największy minus tego peelingu. Osoby, które nienawidzą tłustych warstw będą niezadowolone z tego kosmetyku. Albo będą musiały się doszorowywać z niego przed wyjściem z kąpieli.

Mam dosyć mieszane uczucia wobec tego produktu. Bo z jednej strony ma on mnóstwo zalet- cudny zapach, wyraziste drobinki i odżywcze olejki, które pielęgnują moją skórę po kąpieli. A z drugiej momentami czułam się nim trochę zmęczona, gdy zbyt dużo go użyłam. I ta tłusta warstwa na stopach mocno utrudniała mi życie.

Myślę, że sięgnęłabym po niego ponownie, ale byłabym ostrożniejsza w jego użytkowaniu. Stosowałabym go okazjonalnie, na poprawę humoru w ponure dni oraz głównie na ręce i nogi, ale bez stóp. Takie rozwiązanie miałoby rację bytu.

Mimo pewnych niedogodności polecam go amatorom intensywnych doznań 😛

Follow my blog with Bloglovin

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.