SHY DEER- Eliksir do twarzy, ciała i włosów

Eliksir od Shy Deer to kosmetyk wielofunkcyjny, bo możemy go stosować na twarz, ciało i włosy. Polecany jest dla każdego rodzaju cery oraz włosów. Wszystko pięknie, wszystko ładnie. Tylko, jeśli coś jest do wszystkiego to czasami okazuje się być do niczego. Jak jest w tym przypadku?

INCI: Caprylic/Capric Triglyceride (and) Aloe Barbadensis (Aloe Vera) Leaf Extract*, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil*, Isoamyl Laurate (and) Isoamyl Cocoate*, Linum Usitatissimum (Linseed) Seed Oil*, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil (and) Lycium Barbarum (Goji) Fruit Extract*, Squalane*, Tocopherol*, Citrus Sinensis (Orange) Peel Oil*, Calophyllum Inophyllum (Tamanu) Seed Ascorbate***, Retinyl Palmitate***, Parfum*, Limonene****, Citral****

*składnik pochodzenia naturalnego

*składnik certyfikowany jako organiczny

***składnik akceptowany w kosmetykach naturalnych

****składnik naturalnego olejku eterycznego

Cena regularna: 30 ml/ 98 PLN

Eliksir ten to nic innego jak wieloskładnikowe serum olejowe stuningowane aloesem, ekstraktem z jagód goji, skwalanem i witaminami A, C i E. Procentowo największą zawartość w tym produkcie wykazują oleje: słonecznikowy oraz lniany. Następnie mamy olej z pestek pomarańczy, tamanu, z owoców dzikiej róży i pestek malin. Kompozycja ta bardzo mi się podoba, ponieważ zawiera wiele składników, które cenię i które służą mojej skórze.

Kosmetyk ten zalecany jest do używania na noc i to tylko 2-3 razy w tygodniu. Ja nie stosowałam się rzetelnie do tych zaleceń 🙂 Eliksir miał u mnie wzięcie zarówno wieczorem jak i rano. Jego konsystencja była odpowiednia, bym mogła go używać na mojej skórze codziennie w niewielkiej ilości tj. dosłownie 1-2 krople.

Kosmetyk ten ma delikatny owocowy zapach, który nie jest nachalny i szybko się ulatnia ze skóry. Zmieszany z kremem lub innym kosmetykiem daje subtelną cytrusową nutę. Lubiłam go dodawać w niewielkiej ilości do oleju z awokado, by stłumić jego smród, gdy olejowałam włosy. Kilka kropel eliksiru przejmowało kontrolę nad aromatem całej mieszanki.

Sam olejek ma trochę tłustą formułę, ale używany w minimalnej ilości szybko się wchłania i nie zapycha porów. Oczywiście poczyniłam wszelakie testy z tym kosmetykiem. I odkryłam, że początkowo nakładałam go zdecydowanie za wiele, co sprawiało, że bardzo długo się wchłaniał, tłuścił mi okulary i moja cera się mocno świeciła. Na szczęście miało to miejsce wieczorem (bo początkowo tylko wtedy go stosowałam) i po nocy, po porannym oczyszczeniu skóra powracała do matu. Jednak te nadmierne olejowanie twarzy nieco przytkało mi pory i miałam większą ilość zaskórników niż wcześniej. Także ostrożnie z ilością, więcej wcale nie znaczy lepiej.

Produkt ten najczęściej stosowałam na twarz. Najlepiej sprawdzało mi się mieszanie dwóch kropli eliksiru z aktualnie używanym kremem. Taki zestaw dobrze się sprawdzał na noc i na dzień. Zazwyczaj używałam lżejszego kremu na dzień i bardziej treściwego na noc. Dodatek olejków jeszcze bardziej podkręcał działanie nawilżające kremu i tworzył fajną warstewkę ochronną na skórze. Cera po takim smarowaniu była odpowiednio nawilżona, odżywiona, miękka i gładka.

Próbowałam też stosować ten eliksir do olejowania włosów i wcierania w suche końcówki. Olejowanie tym kosmetykiem nie trwało zbyt długo, bo zawarta w nim mieszanka olejów nie dawała specjalnych efektów na moich włosach i szkoda mi było zużywać go w tym celu.

Natomiast wcieranie eliksiru w końcówki miało już jakiś głębszy sens i przez chwilę go tak używałam, zanim przeszłam na dłuższą kurację Moroccan Oil. Olejek sprawiał, że kosmyki były bardziej odżywione i elastyczne. Do super gładkości było im daleko, ale widać było gołym okiem, że mają się lepiej niż bez stosowania tego preparatu. Zresztą na moje rozjaśniane i zszargane przez los końcówki to mało co działa dobrze, nie mówiąc już o jakichś spektakularnych efektach.

Podsumowując, bardzo spodobał mi się ten kosmetyk i z przyjemnością go używałam. Opakowanie z pipetą było mega precyzyjne i wygodne w użytkowaniu, a ponadto higieniczne. Miałam ten kosmetyk bardzo długo, chyba przez minimum 8 miesięcy. Zalecany czas do zużycia po otwarciu wynosi 6, ale po minięciu tej granicy nic złego się nie działo z konsystencją, wyglądem czy zapachem tego eliksiru i stosowałam go aż do denka. Nie zauważyłam żadnych negatywnych skutków tej decyzji na mojej skórze. Taki był fajny, że żal mi go było wyrzucać. Polecam!

Dorwiecie go w super cenie tutaj.

Follow my blog with Bloglovin

Jedna uwaga do wpisu “SHY DEER- Eliksir do twarzy, ciała i włosów

  1. Pingback: MOKOSH- Olej z pestek malin | Lwynagzymsie.com

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.