HAGI- Naturalny krem rewitalizujący w roślinnym kompleksem detox

Czy krem miejski mogą używać mieszkańcy wsi? Oto rozkmina na miarę lwiego konkursu 😀 Podobno nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi. I tego się trzymajmy 🙂 Może powinnam oficjalnie zapytać naród co o tym sądzi, w końcu następny #lwikonkurs zbliża się wielkimi krokami. A tymczasem przedstawię Wam kolejny klasyk naturalnej pielęgnacji od mojej ukochanej Hagi. It’s detox time, baby.

INCI: Aqua, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Fruit Water, Prunus Armeniaca (Apricot) Kernel Oil, Squalane, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Magnifera Indica (Mango) Seed Butter, Methyl Glucose Sesquistearate, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Glyceryl Monostearate, Glycerin, Rubus Idaeus (Raspberry) Seed Oil, Fragaria Ananassa (Strawberry) Seed Oil, Hippophae Rhamnoides Fruit (Seabuckthorn) Oil, Propanediol (and) Pyrus Malus (Apple) Juice (and) Prunus Persica (Peach) Juice (and) Triticum Vulgare (Wheat) Seed Extract (and) Hordeum Vulgare Seed Extract (and) Panax Ginseng Root Extract (and) Glyceryl Undecylenate (and) Glyceryl Caprylate, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Tocopherol (Vitamin E), Niacinamide, Xanthan Gum, Panthenol, Aloe Barbadensis (Aloe) Leaf Juice, Aniba Rosaeodora (Rosewood) Wood Oil, Geraniol*, Benzyl Benzoate*, Limonene*, Linalool*

Cena regularna: 50 ml/ 74 PLN

Uwaga spoiler 😛

To jest mój ukochany krem na dzień i faworyt w kategorii- krem miejski. Ale żeby nie było tak słodko- nie była to miłość od pierwszego wejrzenia.

Przy pierwszym zetknięciu z tym produktem bardzo zaskoczył mnie jego zapach. I to na niekorzyść. Na opakowaniu widnieją wesołe truskawki, także obstawiałam owocowy aromat, a tu niespodzianka. Wszystkie produkty Hagi, które miałam przyjemność używać wcześniej pachniały obłędnie, a ten krem po prostu śmierdział 😦

Zapytacie pewnie- jak? No właśnie nijak, nie potrafię tego jednoznacznie określić. Niektórzy nazywają to zapachem dermatologicznym, gdy kosmetyk nie ma jako takiego charakterystycznego zapachu i pachnie głównie podłożem. Ale tu było coś jeszcze, co nadawało główny ton. Obstawiam rokitnik, bo on ma taki charakterystyczny smród. Najpewniej to on przebijał przez całą kombinację ziołowych ekstraktów.

Ten zapach niezbyt zachęcał do dalszej współpracy, ale bardzo wybredna nie jestem i dałam mu szansę. Jak to możliwe, że u Hagi coś się tak wybitnie nie udało zapachowo? Na początku byłam bardzo zła. Z czasem jednak się do tego niecharakterystycznego zapachu przyzwyczaiłam i nauczyłam się go akceptować. Zresztą jest on wyczuwalny tylko podczas aplikacji, a gdy krem się wchłonie (dzieje się to bardzo szybko) to po zapachu nie ma już śladu.

Co do dalszej oceny organoleptycznej, drugą rzeczą, która bije po oczach tym razem, jest intensywny żółtopomarańczowy kolor. Kojarzy mi się z koglem-moglem. Większość kremów, które wcześniej używałam była mniej lub bardziej biała, ewentualnie ecru. A tu intensywny żółty! Głównym sprawcą zamieszania jest znowu rokitnik.

Konsystencja kremu jest ultralekka i delikatna. Bardzo łatwo się rozsmarowuje na skórze i szybciutko wchłania. Pozostawia ją idealnie gładką i nawilżoną, miękką i zadbaną, ale bez żadnej lepkiej czy tłustej warstwy. I trwa to cały dzień. Pod makijaż cudo! Ja go tuningowałam kropelką oleju z pestek malin Mokosh i to był niezmienny, główny element mojej porannej pielęgnacji, zaraz po oczyszczaniu i tonizowaniu. Po aplikacji tego kosmetyku czułam, że moja skóra oddycha. Nie każdy krem to potrafi. Ślę ukłony, bo tym razem się udało.

Jest jeszcze jedna rzecz, na która muszę zwrócić uwagę. Mianowicie wydajność. Jedno pełne naciśnięcie pompki daje nam imponująco ogromną ilość kremu, która wystarcza na całą twarz, szyję, ręce i jeszcze zostaje. Dlatego uważnie wciskałam pompkę, by za dużo nie wyszło, bo szkoda mi było wcierać to cudo w pięty. Aplikator w formie pompki jest bardzo wygodny, łatwy w obsłudze jedną ręką oraz zapewnia świeżość i sterylność kosmetyku.

Skład tego produktu jest dosyć bogaty, co przekłada się na jego fantastyczne właściwości ochronne, regeneracyjne i nawilżające skórę. Zawiera on liczne antyoksydanty i wyciągi ziołowe, które tworzą fizyczną i chemiczną barierę chroniącą nas przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. Producent zalicza go do grona kremów miejskich polecanych osobom, którym smog, spaliny i inne zanieczyszczenia towarzyszą niemal codziennie podczas przebywania na zewnątrz.

Roślinny kompleks detox zawiera m.in. wyciągi z żeń-szenia, jabłka, brzoskwini, pszenicy i jęczmienia, które zawierają mnóstwo antyoksydantów i tworzą barierę ochronną na skórze. Za naturalne nawilżenie i odżywienie odpowiadają liczne zimnotłoczone oleje tj. olej z pestek moreli, awokado, malin, truskawek i rokitnika. Jednym z głównych rozpuszczalników jest organiczna woda pomarańczowa, która dodatkowo nadaje cerze blasku i gładkości. Natomiast panthenol, aloes i witaminy B3 i E wykazują działanie regenerujące i łagodzące, dlatego kosmetyk ten mogą stosować osoby z wrażliwą i naczynkową cerą.

Ja jestem bardzo zadowolona z tego zakupu. Wręcz nie mogę się doczekać, aż zużyję wszystkie zapasy, by móc do niego wrócić w przyszłości. Miałam już wiele dobrych lub bardzo dobrych kremów do twarzy, ale ten jest moim ulubieńcem. Umieszczam go w TOP 10 i polecam każdej nowoczesnej, zabieganej kobiecie.

Follow my blog with Bloglovin

2 uwagi do wpisu “HAGI- Naturalny krem rewitalizujący w roślinnym kompleksem detox

  1. Pingback: RESIBO- Miejski krem ochronny | Lwynagzymsie.com

  2. Pingback: MOKOSH- Regenerujący krem do twarzy anti-pollution Malina | Lwynagzymsie.com

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.