GREENSCENTS- Lawendowy płyn do mycia naczyń

Czy patrząc na to zdjęcie masz wrażenie, że piję kawę w towarzystwie szamponu? I do tego sztacham się lawendą jak jakaś maniaczka 😛 Bo na pierwszy rzut oka, nie wygląda to jak przeciętny płyn do mycia naczyń 😉 Elegancka butelka w towarzystwie pięknego i naturalnego powiewu lawendy- wszystko to w wersji glamour i wydaniu Desperate Housewives. Czy równie luksusowo się sprawuje jak wygląda? Zobaczmy.

SKŁAD: Aloe Barbadensis (Aloe Vera Leaf Juice)**, Lauryl Glucoside, Cocoamidopropyl Betaine, Lactic Acid, Coco-Glucoside, Lavandula Hybrid (Lavender) Oil*, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Oil*

*z upraw ekologicznych

**organiczny sok na bazie koncentratu

Cena regularna: 400 ml/ 20,99 PLN

Ten płyn do wyrób brytyjskiej firmy Greenscents, która produkuje środki piorące i do sprzątania. Ich produkty są naturalne, wegańskie, przyjazne środowisku i nie zawierają substancji szkodliwych (SLS czy SLES, enzymów, fosforanów, wybielaczy, rozjaśniaczy, parabenów, formaldehydu, chlorków, surfaktantów, sztucznych barwników i zapachów), ani modyfikowanych genetycznie.

Ponadto produkty firmy Greenscents otrzymały wiele wyróżnień i certyfikatów m.in. Allegry UK, VeganOK, Cruelty Free International, Soil Association- Organic czy I’m Green. Są one testowane dermatologicznie, niealergizujące, bezpieczne, biodegradowalne, certyfikowane, organiczne i ekologiczne. Bazują na krystalicznie czystej wodzie z rzeki Exmoore. A opakowania są wytworzone z bio polietylenu naturalnego pochodzenia- z trzciny cukrowej. Już bardziej pro-natura to się chyba nie da 😉

Kompozycję zapachową tworzą olejki eteryczne Fair Trade. Ten konkretny płyn ma zapach wytrawnej, naturalnej lawendy. Wielbicielom wszystkiego co lawendowe ten aromat powinien przypaść do gustu.

Produkt ten nie wywołuje alergii, ani nie podrażnia skóry. A zawarty w nim aloes pielęgnuje skórę dłoni i chroni przed jej przesuszeniem. Podczas mycia naczyń przy użyciu tego płynu nie zaobserwowałam żadnych negatywnych skutków dla skóry dłoni. Rzeczywiście nie powoduje on przesuszenia, a skóra jest miękka i gładka. Może nie jest nawilżona czy odżywiona, bo to w końcu płyn do naczyń, a nie krem do rąk, ale jej bariera jest nienaruszona.

Sam płyn ma płynną, lejącą konsystencję. Wydaje mi się, że jest najbardziej rzadki ze wszystkich ekologicznych koncentratów (producent upiera się, że jest on koncentratem) jakie do tej pory stosowałam. Osobiście dodałabym go do kategorii płynów do mycia naczyń, ze względu na konsystencję i wydajność, która nie jest zbyt imponująca. Postawiłabym go gdzieś pośrodku, pomiędzy Winni’s (bardzo wydajny koncentrat), a Yope (przeciętny, niezbyt wydajny płyn do mycia naczyń). Miałam wrażenie, że muszę używać większej ilości tego produktu w porównaniu z jego poprzednikiem.

Do codziennego, standardowego mycia niezbyt zabrudzonych naczyń to on się nawet nadaje. Jednakże kiedy chcemy wyszorować dwudniowy, zaschnięty brud z garów, to wymaga to wcześniejszego namoczenia oraz użycia sporej ilości płynu, większej siły oraz czasu, by efekt finalny nas zadowolił. Podobnie jest z osadem od herbaty na kubkach. Trzeba nieźle poszorować, by móc się w nich przejrzeć. Mnie ta przeciętność nie zadowala. Od płynu do mycia naczyń wymagam większej skuteczności i mniej energii spożytkowanej na pracę fizyczną. A wiem, że można to osiągnąć przy pomocy ekologicznych środków.

Kolejnym aspektem jest piana. Ten płyn wytwarza dosyć skąpą jej ilość. Jeśli lubicie dużo piany w zlewie lub na gąbce, to trzeba co rusz dolewać produktu. Mało to ekonomiczne rozwiązanie. Po miesiącu używania ubyło mi około 1/5 opakowania. A muszę nadmienić, że codziennie większość naczyń myje mi zmywarka. Płyn używam głównie do garnków, patelni, szkła czy niewymiarowych, dużych naczyń, które zajmują pół zmywarki. Dla porównania niemiecki półlitrowy koncentrat Almawin starczył mi prawie na rok!

Jeśli chodzi o mycie butelek po mleku, części od laktatora i innych dziecięcych akcesoriów to niestety daleko mu do doskonałości. Po pierwsze tworzy on mało piany i muszę często robić dolewkę płynu, aby skutecznie zmyć wszystkie brudy i osady. Po drugie osady są jego silnym wrogiem i trzeba mocniej szorować szczoteczką, by skutecznie je domyć. To wszystko sprawia, że poświęcam więcej czasu na mycie artykułów dziecięcych niż wcześniej. Na plus mogę zaznaczyć bezpieczny, naturalny i ekologiczny skład.

Opakowanie to butelka o pojemności 400 ml, wykonana z wegańskiego plastiku z trzciny cukrowej. Jest ona w pełni biodegradowalna. Wygląda ona niesamowicie luksusowo, ale jest niezbyt poręczna. Osobiście jestem bardziej przyzwyczajona do płynów z pompką i tego mi tutaj trochę brakuje. Ale za to stylem bije on wszystkie inne płyny na głowę!

W sumie to raczej nie polecam, by go kupić, bo myje średnio. Chyba, że szukacie eleganckiej stylówy do zdjęć. Do tego się nada. Ja już na pewno nie sięgnę po niego drugi raz.

Follow my blog with Bloglovin

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.