TINKTURA- Balsam marchewka

Znowu ta marchewka 😂 Tym razem ponownie zapachowe pudło, ale z dużo przyjemniejszym zakończeniem. To nieistotne, bo w tym balsamie chodzi o coś zupełnie innego. O panie, jak on wydobywa kolor i przyspiesza opalanie! Nigdy nie byłam tak brązowa jak w te lato, a nie wyjeżdżaliśmy na zagraniczne wojaże. Mój nowy must have na wakacje w Chorwacji, ojczyźnie Tinktury i najwłaściwszym miejscu na przetestowanie tego produktu. Czekam z utęsknieniem na ten przyjemny i pożyteczny test.

INCI: Helianthus Annuus Seed Extract, Beeswax, Daucus Carota Sativa Extract, Vanilija, Kokos

Cena regularna: 100ml/ 49 PLN

To jest jeden z tych zapachów, wokół których nikt, absolutnie nikt nie przejdzie obojętnie. Za każdym razem gdy się nasmarowałam tym balsamem, to ktoś pytał co tak ładnie pachnie? Z dumą mówiłam, że to ja 🙂 Reszta nieśmiało się sztachała przechodząc obok 😛 Czułam się jak kruche waniliowe ciasteczko z marcepanem świeżo wyjęte z piekarnika. Zapach był bardzo intensywny i długo się utrzymywał. W ogóle mi to nie przeszkadzało, ani nie ciążyło. Po kąpieli w jeziorze stawał się mniej wyczuwalny, ale nadal obecny.

Balsam ma przyjemną i miękką konsystencję. Łatwo wydobywa się z opakowania i dosłownie rozpływa na skórze. Tworzy delikatny olejowy film, ale nie jest lepki. Trochę trzeba poczekać na wchłonięcie.

Głównym sprawcą zamieszania jest olej z marchwi, który przyspiesza opalanie i wydobywa piękny brązowy kolor. Oczywiście robiłam test opalania z balsamem i bez niego w podobnych warunkach pogodowych. Różnicę było widać gołym okiem. Wystarczyło nasmarować nim ręce i ramiona przed spacerem, by wrócić z pięknym brązem.

Ja się zazwyczaj opalam najpierw na różowo, a dopiero potem brązowieje. Tutaj od razu pojawiał się właściwy kolor, a nie stosowałam żadnego filtra. Ponadto moja skóra ma limit „brązowości” i mimo leżenia plackiem na plaży ciemniejsza już nie będzie. Ten balsam sprawił, że szybko osiągnęłam ten próg koloru i był on jednolity na wszystkich opalanych częściach ciała.

Twarz to mi się tak ładnie opaliła, że naczynka stały się mniej widoczne zza tego brązu. Nie miałam potrzeby malować się podkładem na co dzień. Używałam tylko krem z filtrem od Madary, który zawiera pigment. Fajnie wyrównywał mi koloryt, ale się trochę świecił, więc na wierzch stosowałam odrobinę sypkiego pudru. I to był mój cały makijaż letni. A najczęściej to się smarowałam tylko kremem nawilżającym/miejskim/esencją w zależności od potrzeb.

Kosmetyk ten posiada filtr UVA 10. Osoby z wrażliwą skórą powinny używać jeszcze dodatkowego filtra podczas opalania w pełnym słońcu.

Balsam marchewka od Tinktura ląduje w moim TOP 10. To mój nowy letni must have. Następne wakacje w Chorwacji już nie będą takie same 🙂 Tym razem strzaskam się na heban.

Follow my blog with Bloglovin

2 uwagi do wpisu “TINKTURA- Balsam marchewka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.